Bełkot Narodowców

Bełkot Narodowców

Bełkot Narodowców

Bełkot Narodowców

Wczorajszy wyrok, jaki w imieniu Rzeczypospolitej wydał SSR Maciej Rutkiewicz wywołał sporą falę bezsensownego bełkotu na stronach związanych z prawą stroną sceny politycznej. Problem jednak w tym, że chyba żaden z komentatorów nie wysłuchał ustnego uzasadnienia orzeczenia, a sędzia nie przeczytał akt sprawy.

Początek każdej sprawy sądowej to pismo, w którym zgodnie z literą prawa oznacza się strony sporu i właśnie w zakresie tych stron może się toczyć proces. Zmorą i grzechem polskiego „wymiaru niesprawiedliwości” jest lenistwo i z tego lenistwa wynikają w zasadzie wszystkie inne jego skazy.

Ale jest wśród rzeszy leniwców kilku sędziów naprawdę pracowitych i sumiennych i jak na ironię Maciej Rutkiewicz do tego grona się zalicza. Dysonans poznawczy zapewne zapala w głowie czytelnika czerwoną lampkę – pracowity i sumienny sędzia wydaje orzeczenie nie czytając aktu oskarżenia? Niestety tak, a wynika to z tego co aparat wymiaru sprawiedliwości wypracował przez lata – z zastępowania faktów opiniami i pomijania ustaleń faktycznych „wieścią gminną”.

Sędzia – to brzmi dumnie, ale nie w Polsce, a powód owego faktu doskonale pokazał sposób myślenia pana Rutkiewicza, który zamiast szukać odpowiedzi kim jest autor prywatnego aktu oskarżenia i badać jego właściwości i cechy osobiste, zaczął dokonywać wykładni różnych dokumentów programowych Obozu Narodowo-Radykalnego, co na zdrowy rozum mógłby robić tylko wtedy, gdyby akt oskarżenia wobec Roberta Kolińskiego złożył pełnomocnik tego obozu, a nie Jacek Gierwatowski. Sędzia orzekając w imieniu Rzeczypospolitej powinien wykazać się pracowitością i ocenić nie deklaracje ideowe czy zapisy deklaracji organizacji ale wskazać, jak owe zapisy wprowadza w życie i rozumie osoba składająca oskarżenie o to, że została zniesławiona.

Niestety, dokonanie takich ustaleń wymaga pracowitości bo wymaga ustalenia faktów i właściwości oskarżyciela, a to ciężka praca, którą można dość szybko odrzucić robiąc to, co zrobił Maciej Rutkiewicz – zacytować kilka zapisów i dokonując kilku manipulacji.

Być może sędzia Rutkiewicz nie jest dość wiekiem zaawansowany by czasy Stanu Wojennego pamiętać, ale hasło że „Na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści ” powtarzali członkowie „Solidarności” ze słynnym na całą Polskę bezkompromisowym Andrzejem Gwiazdą. Czy zdaniem pana sędziego z tego powodu, że hasło to powtarzali ludzie w barwach „Solidarności” można ten ruch nazwać faszystowskim? Czy robotnicy Sierpnia 1980 byli faszystami bo wyrażali sprzeciw wobec komunizmu utartym dużo prędzej hasłem?

Przyjmując ten rodzaj logiki można by samego sędziego Macieja Rutkiewicza nazwać łapówkarzem bo są w Polce sędziowie skazani za łapówki, można by go nazwać zabójcą bo w Sądzie Rejonowym w Elblągu orzeka sędzia, który zabił pieszego na pasach i można by go nazwać komunistycznym siepaczem bo to sędziowie PRL-u skazywali na śmierć żołnierzy wyklętych, odsądzając ich od czci i wiary. Ale nazwanie w ten sposób młodego i dość rozsądnie orzekającego sędziego byłoby dla niego równie krzywdzące, jak przypisanie panu Jackowi Gierwatowskiemu, że jest faszystą. Dlaczego zatem do takiego orzeczenia doszło? Bo łatwiej coś wyczytać z encyklopedii czy biuletynów niż ustalić jak owe słowa rozumie i wprowadza w życie ten, czyjej czci sąd ma bronić.

I tu jest problem najważniejszy – czy można odmówić ochrony człowieka i jego dóbr osobistych tylko dlatego, że inni członkowie tej samej organizacji rozumieją te same deklaracje opatrznie lub że wykonują działania wyrażonej tam idei niegodnie?

III Elbląski Marsz pamięci Żołnierzy Wyklętych

Inaczej rzecz ujmując, wyrok jaki wydał pan Rutkiewicz, można by było uznać za sprawiedliwy tylko wtedy gdyby sąd wykazał, że osobiste zachowanie pana Gierwatowskiego upoważniało Roberta Kolińskiego do nazwania go faszystą. Sama wykładnia, nawet najbardziej rozległej literatury faktu, nie ma tu znaczenia bo przedmiotem ochrony w sprawie wytoczonej przez pana Jacka Gerwatowskiego jest wizerunek i cześć jego osoby, a nie wizerunek całego Obozu Narodowo-Radykalnego. I tu niestety trzeba przyznać, że sam autor prywatnego aktu oskarżenia nie błysnął i poniekąd doprowadził do tego, że sąd zamiast ocenić jego osobiste działania i dokonania pominął je zupełnie i skoncentrował się na tym, co dla sprawy nie ma znaczenia – to znaczy na tym, co propagował ONR przed wojną, albo zajął się analizą dokumentów programowych organizacji, których pan Gierwatowski nie tworzył.

Co ważniejsze, dla ustalenia, że Robert Koliński postawił mu prawdziwe zarzuty, sąd winien wykazać nie to, co z deklaracji i pism Obozu można wyczytać, ale to, że osobiste postępowanie pana Jacka w owe wypaczone rozumienie słów deklaracji się wpisuje.

W ustnych motywach uzasadnienia nie można dopatrzyć się ani jednego argumentu, który dotyczyłby samego Jacka Gierwatowskiego i jego osobistych działań propagujących nazizm czy wpisujących się w to, co się na nazizm składa.

Co ciekawsze pan sędzia cytując zapis ustawy na sali rozpraw wskazał, że zwolnienie z winy za pomówienie jest możliwe tylko wtedy, gdy postawiony zarzut dotyczy postępowania lub właściwości osoby skrytykowanej. Podkreślmy – osoby, której zarzut dotyczy, a nie organizacji, do której owa osoba należy – niestety sędzia nie zrozumiał przepisu, który zacytował. Co ciekawsze, w uzasadnieniu przytoczono okoliczności jakie miały miejsce przed narodzinami Jacka Gierwatowskiego i działania, w których on sam żadnego udziału nie miał.

Ale sędzia Maciej Rutkiewicz dokonał dwóch manipulacji, których dokonać nie miał prawa.

Pierwsza z nich, to wykładnia określenia „ustrój hierarchiczny” zaczerpniętego z deklaracji programowej ONR. Zdaniem sędziego Kościół Rzymsko-Katolicki jest organizacją faszystowską ponieważ posiada….. ustrój hierarchiczny. Faszystami są też monarchiści, którzy nawołują do przywrócenia w Polsce ustroju monarchistycznego.

Gdyby tej wykładni dokonał menel przy budce z piwem można by się zastanowić nad poziomem jego niewiedzy, ale w wypadku sędziego stwierdzić należy, że albo sędzia spał na zajęciach z prawa kanonicznego albo jest tak roztargniony, że nie zna nawet określenia „hierarchowie kościoła”, dość często używanego w debacie publicznej. Ustrój hierarchiczny nie jest ustrojem faszystowskim bo Adolf Hitler został Kanclerzem Rzeszy zgodnie z demokratycznymi procedurami Republiki Weimarskiej, które zdaniem wielu historyków doprowadziły do jej upadku otwierając drogę do władzy brunatnej zarazie. Być może, gdyby demokracja nie osłabiła Republiki, to faszyzm nigdy by w Niemczech nie rozrósł się do niebezpiecznych rozmiarów, a sam Duce ograniczyłby się do podbojów pustyń i zwycięskiego zajęcia przez jego żołnierzy niezliczonych włoskich domów publicznych.

Co ciekawsze, nawet obecnie obowiązująca Konstytucja jest faktycznie dokumentem ustanawiającym ustrój hierarchiczny, ponieważ ustanawia kolejność ważności organów państwa, kolejność ważności aktów normatywnych i wiele innych hierarchii – choćby i tę kto ustanawia zwierzchnika sił zbrojnych. Przyjęcie, że nie istnieje hierarchia jest szerzeniem destrukcyjnej dla państwa ale i dla narodu idei anarchicznej, w myśl której wybuchały w Europie lewackie bomby z lat 60-tych i 70-tych, o których sędzia Maciej Rutkiewicz wspomniał. Ale i w tym wypadku zabrakło mu pracowitości, by prócz odnotowania faktu, że wybuchały, dokonać analizy powodów dla których wybuchały i jaki ustój ich twórcy propagowali. Anarchia to przeciwieństwo hierarchii, a potraktowanie apoteozy drugiej z nich jako przesłanki do określenia kogoś mianem faszysty jest niczym innym jak wykoślawieniem obrazu świata, w którym żyjemy. Inna sprawa, jaki poziom owego uporządkowania można uznać za odpowiedni, Ale to już temat na inną debatę, której w wyroku zupełnie zabrakło.

 

Ale jak odnieść się do tej części Uzasadnienia, w której sędzia porównuje idę państwa homogenicznego do procesu produkcji serka homogenizowanego?

Czy prawnikowi orzekającemu w imieniu Rzeczypospolitej zabrakło wyobraźni by poszukać w Wikipedii definicji „państwa homogenicznego”?

„ Państwo liberalne musi być uniwersalne, czyli przyznawać uznanie wszystkim obywatelom, ze względu na ich człowieczeństwo, a nie ze względu na członkostwo w jakiejś grupie narodowościowej, etnicznej lub rasowej. Musi też być homogeniczne, to znaczy kreować społeczeństwo oparte na zniesieniu rozróżnienia między panami i niewolnikami. Według Fukuyamy przewaga systemu liberalno – demokratycznego leży w dużym stopniu w uprawnieniach obywatelskich. Niezależnie czy człowiek jest bogaty czy biedny, czarny czy biały. Posiada pewne niezbywalne prawa, np.: prawo do życia, prawo do własności prywatnej, prawo do wygłaszania swoich poglądów itp.

Może również uczestniczyć w samym rządzeniu. Uczestnictwem takim może być głosowanie w cyklicznych wyborach lub bardziej aktywny udział w procesie politycznym np.: ubieganie się o urząd lub służba w administracji publicznej. Dzięki temu każdy może pełnić rolę pana i mieć wpływ na otaczający go świat. Powszechny samorząd znosi rozróżnianie na panów i niewolników; każdy jest uprawniony do odegrania przynajmniej częściowej roli pana.

Uniwersalne państwo homogeniczne będzie ostatnim stadium ludzkiej historii, ponieważ w zupełności zaspokaja człowieka.

Mimo iż Fukuyama uważa system liberalno-demokratyczny za najdoskonalszy, to zadaje pytania dotyczące dalszego rozwoju koncepcji – czy człowiek zadowalał się tym, że jest uznawany jedynie za równego wszystkim innym ludziom, czy też zażąda czegoś więcej.” – oto definicja zaczerpnięta z Wikipedii, do której jak widać, sędzia Sądu Rejonowego w Elblągu nie umiał dotrzeć.

Czyżby w elbląskim sądzie wyłączono internet? Istotą państwa homogenicznego jest równość praw i obowiązków i ma być ono najskuteczniejszym dopełnieniem człowieczeństwa.

Przeciwieństwem państwa homogenicznego jest system totalitarny oparty na klasie panów i poddanych. Skądeś to znamy? Ci, którzy pofatygowali się by przeczytać „Mein Kampf” pewnie tak. Sędzia Sądu Rejonowego w Elblągu Maciej Rutkiewicz nie przeczytał zapewne ani „Mein Kampf” ani nawet skróconej definicji koncepcji Francisa Fukuyamy, o życiorysie tego człowieka nie wspominając.

„ Fukuyama odegrał kluczową rolę w sformułowaniu neokonserwatywnej doktryny administracji rządowej Ronalda Reagana. Za prezydentury Billa Cintona popierał działania zmierzające do interwencji amerykańskiej w Iraku w celu odsunięcia od władzy Saddama Husajna, a także późniejsze działania Georg’a W. Busha, mające na celu rozbicie siatki Osamy Bin Ladena. Jednakże od początku 2002 zdystansował się od neokonserwatywnej polityki administracji George’a W. Busha, krytykując jej nazbyt militarystyczne podstawy i dążenia do unilateralnych interwencji na Bliskim Wschodzie” – tak podaje Wikipedia.

Autor określenia „państwo homogeniczne” jest z pochodzenia etnicznego Japończykiem urodzonym w USA i jednym z autorów rzeczywistości makropolitycznej, jaka powstała na świecie w latach 90-tych.

Słuchając uzasadnienia nie sposób nie mieć wrażenia, że ktoś tu komuś robi wodę z mózgu i tylko szkoda, że ów proces intelektualnej homogenizacji firmuje Temida z Orłem w Koronie na piersi.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Uniwersalne_pa%C5%84stwo_homogeniczne

Ale trzeba też powiedzieć, że to, co wydarzyło się po tym wyroku, jest porażające. Pojawiły się dziesiątki postów, wpisów i komentarzy znieważających sędziego, ale w żadnym z nich nawet nie próbowano dojść do sedna piramidy głupot, jakie ten wyrok stanowi, a debatę zastąpił bełkot narodowców niezdolnych, jak widać, do analizy tego co zaszło. I szkoda, bo o ile rozważania sądu nie dotyczą samego Jacka Gierwatowskiego to, niestety, są adekwatne do wielu nierozsądnych zachowań członków Obozu Narodowo-Radykalnego. I dlatego ONR-owcy powinni go z uwagą posłuchać i przemyśleć.

Nieeleganckie okazało się też porównywanie „umundurowania” ONR do organizacji faszystowskich ponieważ równie wiele analogii można znaleźć pomiędzy mundurami ONR i harcerzami czy skautami. Ilu młodych powstańców warszawskich przedzierało się przez miasto w mundurach Szarych Szeregów z biało-czerwonymi opaskami na ramieniu?

 

I jest jeszcze jedna postać, którą warto wspomnieć – Kurt Gerstein, oficer Waffen-SS, naoczny świadek masowych mordów w obozach zagłady w Bełżcu i Treblince, który starał się poinformować aliantów oraz papieża Piusa XII o przeznaczeniu obozów koncentracyjnych.

Rtm Pilecki nie był sam – Kurt Gerstein

Czy tego człowieka można by nazwać „naziolem” i spodziewać się, że będzie to akt sprawiedliwej oceny, czy należy uznać, że byłoby to dla niego krzywdzące? Na to pytanie sąd w Elblągu nie odpowiedział, a dotyczy ono Jacka Gierwatowskiego osobiście….

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*