Zawodzenie zawiedzionych

 

 

Kolejne wystąpienie Edmunda Szweda w sporze z… Standardowy początek dziennikarskiego Newa i chwila refleksji, z kim właściwie Pan Szwed toczy wojnę?

 

„Mówiąc wprost, jestem nie tylko rozczarowany, ale wręcz przerażony tym, w jakim kierunku rozwija się obecnie ten największy na świecie portal społecznościowy. Facebook, który w zamyśle twórców miał ułatwiać kontakty ludziom na cały świecie, poprzez platformę internetową, dziś jest głównie narzędziem niszczenia ludzi przez ludzi, niszczenia szlachetnych idei, wielu cennych inicjatyw. Jest pożywką dla zwykłych hejterów i osób, które wręcz zawodowo parają się niszczeniem innych osób za pieniądze, na zlecenie. Co ma miejsce właśnie w moim przypadku obecnie.”czytam w jego oświadczeniu.

Tekst Elblag 24

Cenzura – oto największy grzech, jaki można popełnić wobec dziennikarza kraj, w którym żyje. A na facebooku każdy z nas jest dziennikarzem, ponieważ to, co publikuje może zobaczyć każdy. Czy Pan Szwed zamierza zmienić standardy myślenia człowieka wychowanego w USA gdzie wolność słowa nie była ograniczana żadnym zapisem prawa i podlega takiej ochronie, że ujęta została w jednej z poprawek do Konstytucji stworzonej przez ojców założycieli zanim jeszcze powstały tak naprawdę środki komunikacji masowej?

 

Mam wrażenie, że w tym wypadku chodzi o coś zgoła innego, a mianowicie o kontrolę.

Obserwując konflikt obu Panów S wydaje mi się, że jest to typowy przykład niszczenia interakcji społecznych nie tyle w sieci czy w portalach społecznościowych, co w świecie realnym.

Co było przyczyną konfliktu? Zakup przez Edmunda Szweda portalu Elbląg24 był jego zapalnikiem, ale warto się zastanowić, po co ową transakcję Edmund Szwed zawarł i jaki był cel, w jakim zaczął tworzyć media lokalne.

Pierwsze jakby najbardziej oczywiste to, że uczynił to dla zaspokojenia własnych ambicji, ale czy by napić się piwa kupujemy browar?

 

Obaj Panowie S w tym sporze są zdecydowanie nie fer – nie tylko wobec siebie nawzajem, ale wobec tego, czego się kiedyś podejmowali. Obaj chcieli naprawić Elbląg a okazało się, że obaj przyczynili się jedynie do jego zepsucia. Czy przyświecały im dobre chęci – dziś nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć, ale w roku, 2014 gdy trwała gorąca kampania wyborcza byłem pewien, że tak jest? Owa pewność została jednak zniszczona właśnie, dlatego że zamiast wspólnego likwidowania barier, jakie doskwierają mieszkańca Elbląga obaj panowie zaczęli likwidować siebie nawzajem.

 

Narzędziem owej wojny totalnej jest Facebook, ale to tylko narzędzie i jak każde narzędzie można go użyć w dobra lub złej sprawie.

 Na fałszywym profilu Edmunda Szweda ostatni wpis pochodzi z dnia 1 lutego ma, więc ponad czterdzieści dni. Wydaje się że Sebastian Bona Kuchejda sobie wykpiwanie Pana Szweda „odpuścił ” ale prawda jest też taka że sam przyznał że gdyby nie pomoc Edmunda Szweda to pracę w mediach by porzucił. Mamy, więc do czynienia z taką sytuacją, że pomoc okazana Sebastinowi obróciła się przeciwko Edmundowi Szwedowi, który w akcie ślepej zemsty nie potrafi oderwać się od tej sprawy i zanudza swoimi z niej wynurzeniami.

 

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*