Sądowa “ZOMO-za” pod specjalnym nadzorem

“Kino w San Marino “sprawa  Witolda Jerzego Pisarskiego

Pani  urzędniczka sądowa nie wiedziała jak przyjąć pismo. Propozycja by apostatę umieściła na swojej pupie nie byłą grzeczna- przyznaje Pan Pisarski. Ale czy na pewno ?

 


 

1 godz. 29 min.

Młody chłopak rozpoczyna pracę na niewielkiej stacji kolejowej. Zmaga się z problemami typowymi dla wieku dorastania.

 Scena w której na prześlicznej pupie pewnej nad wyraz chętnej do prac biurowych panny pojawia się kilak pieczątek jest czymś tak irracjonalnym że niemal niemożliwym w latach 60 pełnych realizmu socjalistycznego.
Dziś pół wieku po premierze nikogo naga pupa nie wzrusza ale pokolenie naszych ojców czy dziadków obraz tej pupy miało przed oczami całe lata siermiężnego socjalizmu.
Ale jak widać z opowieści Pana Witolda polski wymiar sprawiedliwości niezawodnie nas zawodzi i jak za Stalina obowiązuje zasada że do człowieka zawsze jakiś paragraf da się dopasować.
Jak widać da się też dopasować poszkodowanego i samo przestępstwo.
Czeska produkcja zdobyła  nagrodę Oscar

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*