Debata o śmieciach w TVP Olsztyn

Debata o śmieciach w TVP Olsztyn

Jacek Pachucki

W poniedziałek 18 stycznia o 18 w TVP Olsztyn odbędzie się debata “na żywo” na temat gospodarki odpadami i spalarni śmieci, z udziałem – z jednej strony – przedstawicieli władz Olsztyna i spółek MPEC i ZGOK, a z drugiej strony – przedstawicieli gmin i Stowarzyszenia Święta Warmia, przeciwników monopolu ZGOK-u i spalarni śmieci. Będzie to pierwsza debata na ten temat w historii TVP Olsztyn, w której do głosu zostaną dopuszczeni społecznicy i samorządowcy, przeciwnicy budowy spalarni śmieci. Do debaty dojdzie po wystosowaniu listu z prośbą o jej zorganizowanie w medium publicznym do Rady Programowej TVP Olsztyn przez prezesa Świętej Warmii Bogdana Bachmury.

W ramach dyskusji, co zamiast spalarni, prezentujemy artykuł Jacka Pachuckiego.

Biogazownia zamiast spalarni

Przyznam. że jest to bardzo kusząca propozycja dla Olsztyna. Jak zauważył pan prof. Piechocki pozyskiwanie biomasy na potrzeby biogazowni służy rozwojowi regionu co najmniej dwojako. Jedną korzyścią jest aktywizacja zawodowa osób zajmujących się pozyskiwanie, transportem biomasy, drugą korzyścią jest możliwość wykorzystania nieużytków i terenów podmokłych, których w regionie jest pod dostatkiem. Od siebie dorzucę możliwość zagospodarowania liści z drzew w okresie jesiennym, wykaszanych w rzekach wodorostów, chwastów koszonych wzdłuż cieków wodnych (co zresztą jest obowiązkowe), trawy z koszonych trawników, zrąbków z karczowanych drzew i krzewów.
Pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny, rolniczy aspekt pozyskiwania biomasy. Otóż postępująca industrializacja produkcji mleka i hodowli krów powoduje, że mleczarnie nie są zainteresowane odbiorem mleka od małych hodowców – producentów mleka. A właśnie takie małe rodzinne gospodarstwa wykorzystywały jako źródło paszy dla bydła połacie łąk i pastwisk na terenach podmokłych, których na Warmii i Mazurach jest wiele. Dzisiaj leżą one odłogiem. Sam kupiłem ponad hektar łąki pod Olsztynkiem za 1,2 zł/m kw. Posadziłem na niej wierzbę energetyczną i topolę energetyczną na potrzeby ogrzewania swojego domu w Olsztynie.
Takie tereny są trwale wyłączone z użytkowania rolniczego z powodu trudności wjazdu na nie ciągnikiem i wykonywanie prac uprawowych, przede wszystkim orki. Od zawsze były wykorzystywane jako łąki i pastwiska. Dzisiaj mogą dostarczać biomasę na potrzeby biogazowni. Co ważne, odpady z biogazowni, a nawet popiół po spaleniu wysuszonych odfermentowanych odpadów może być wykorzystywany jako nawóz pod takie uprawy. zapobiega to degradacji gruntów i konieczności składowania popiołu.

Słabą stroną takiego projektu są właśnie jego główne zalety. Projekt nie wymaga zagarnięcia i dzikiej prywatyzacji MPEC na Słonecznym Stoku, można na niego pozyskać środki publiczne bez uciekania się do Partnerstwa Publiczno-Prywatnego, będącego w istocie przykrywką dla prywatyzacji mienia komunalnego. Prywatyzacja źródła ciepła jest wydaniem mieszkańców Olsztyna na pastwę prywatnego właściciela na tym bezkonkurencyjnym rynku. Natomiast biogazownia może funkcjonować jako uzupełnienie ubytku mocy cieplnej olsztyńskiej sieci ciepłowniczej po wyłączeniu ciepłowni Michelin.
Kolejna słabą stroną biogazowni jest możliwa do realizacji forma własności, jako na przykład projekt spółdzielczy nie zapewni synekury dla pokoleń działaczy samorządowych. Te wszystkie słabe strony biogazowni eliminują projekt z obiegu informacji publicznej. Kogo obchodzą nieużytki rolne i rzesze bezrobotnych? Na pewno nie Prezydenta Piotra Grzymowicza i jego “zaplecza intelektualnego”. Owszem zainteresują go i wyśle do nich komornika za brak opłat za śmieci lub dostarczone do ich domu ciepło po zawyżonej cenie. Zawyżonej, bo zawierającej marżę prywatnego partnera “Ekociepłowni” i marżę monopolisty (zapłacą – bo muszą).
Pragnę podziękować panu prof. dr hab. inż. Janusz Piechockiemu za głos rozsądku podczas konferencji służącej manipulowaniu opinią publiczną i sprawianiu wrażenia, że my mieszkańcy Olsztyna jesteśmy skazani na ogrzewanie naszych domów zwożonymi z całego regionu do naszego miasta śmieciami.

Pan prezydent dr inż. Piotr Grzymowicz jest podobnie jak i ja absolwentem Akademii Rolniczo-Technicznej i zapewne zdaje sobie sprawę z korzyści wykorzystywania naturalnych zasobów rolniczych naszego regionu. Dlaczego zamiast region wzmacniać zgodną współpracą producentów biomasy i miejskiej elektrociepłowni zasilanej biogazem realizuje proces inwestycyjny budujący wizerunek miasta Olsztyn jako metropolii oderwanej od otaczających go gmin, zmuszania gmin szantażem do dopłat do odbioru śmieci na rzecz planowanej prywatnej elektrociepłowni. Trudno uwierzyć, że rzeczywiście uczestniczymy mimowolnie, jako mieszkańcy miasta w tak patologicznym projekcie, jak olsztyński ZGOK i “EKO-CIEPŁOWNIA”.

O tym, że może być inaczej, że jest alternatywa, że dyktat spalarniowy jest tylko medialnym balonem nadętym przez pseudo-ekspertów spędzonych przez prezydenta Grzymowicza, proszę przekonać się zapoznając z poniższym artykułem:

http://www.cire.pl/item,123113,1,0,0,0,0,0,pierwsze-spoldzielcze-biogazownie-powstana-w-debowcu-i-horyszowie.html

Połączenie potrzeby uzupełnienia ciepła w olsztyńskiej sieci, współpracy z Uniwersytetem WM we wdrażaniu nowych technologii, rozwiązań kapitałowych, technologii ekologicznych, oczyszczania jezior (bo usuwanie wodorostów, trzciny wstrzymuje proces eutrofizacji) zapewni prace wielu naukowców różnych specjalności, zaktywizuje producentów urządzeń do pozyskiwania biomasy itd – same korzyści.
Chwyćmy wspólnie tego byka za rogi, a tamtemu ukręćmy łeb.
Jacek Pachucki

Od Redakcji :
Pan Marek Pachucki jest jednym z aktywnych obrońców środowiska i oponentem wobec pomysłu spalania śmieci. Również zakłady pirolizy są na czarnej liście inwestycji ekologicznych o czym wspomniał Wójt Starego Pola podając przykład nie zrealizowanej inwestycji Kaczynosie .

Czy Olsztyn zamieni spalarnie na biogazownie zobaczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *