Mity Polskie w oku prowincjusza

Mity Polskie w oku prowincjusza

Przez Polskę przetacza się fala debat o Trybunale Konstytucyjnym. Debata ta wychodzi już poza granice naszego kraju i staje się tematem rozważań urzędników Unii Europejskiej. Nie jest też wykluczone, że w sprawie zabierze głos Komisja Wenecka.

Mi jednak przebieg debaty publicznej, jaka w tej sprawie rozgorzała, przypomina jako żywo libretto „Opowieści Hoffmanna” z tą jednak różnicą, że jej rytmowi daleko do muzyki Jacques’a Offenbacha .
Jest w tej debacie sporo mitów i niedomówień, które chyba warto wskazać ponieważ bez ich obalenia debata ta stanowić będzie li tylko jazgot instrumentów szalenie nadętych.
Szanując czas i uwagę czytelników pozwolę zająć się zaledwie trzema z nich, które poczytuję za fundament owego zadętego dęcia w puste instrumenty.

Mit pierwszy – sądownictwo ma być niezależne

Czytając wypowiedzi naszych obrońców demokracji zapytam z przekąsem: od czego to władza sądownicza ma być niezależna?
Od tradycji narodowej, która tworzyła nasze prawo od naturalnego poprzez zwyczajowe do stanowionego? Od woli narodu, który to państwo tworzy? Od parlamentu, który dziś polskie kodeksy pisze z woli i wyboru polaków?
Niezależność sędziowska jest wartością podstawową dla państwa i narodu, ponieważ tylko naród, który swoje prawa opiera na swojej tradycji będzie ich przestrzegał. Żaden sąd nie może zatem orzekać zgodnie z prawem w sprzeczności z interesem lub sumieniem narodu i obywateli.
Niezależność sędziowska dzieli się na zewnętrzną i wewnętrzną, a problem z profesorem Rzeplińskim jest taki, że wchodząc w związki z politykami wyrzekł się niezależności wewnętrznej, jest bowiem autorem dzieła, które ma oceniać Trybunał Konstytucyjny.
Bez wchodzenia w detale można zatem powiedzieć, że Trybunał Konstytucyjny został rozmontowany przez jego prezesa, a dowody na to znajdą Panowie w artykule o najdziwniejszej firmie roku, jaką się Trybunał okazał.

/http://elfast.net/…/trybunal-konstytucyjny-najdziwniejsza-…/

Nie jest też prawdą, że władza wykonawcza nie może wpływać na władzę sądowniczą. To jest niestety zwykłe kłamstwo powtarzane od lat przez środowiska prawnicze, ale tylko po to by podbić ich wartość w oczach społeczeństwa.
Za organizację państwa odpowiada rząd, a do jego głównych zadań należy przestrzeganie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i to o przestrzeganiu tych praw przez państwo rozstrzyga Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazując państwu płacić za brakoróbstwo sędziów, prokuratorów, a nawet adwokatów. Mało kto rozumie jakie są skutki faktu że Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie było w roku 2015 terminowo zrealizować orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jedną z zasadniczych reguł kapitalizmu jest ta, która mówi, że skoro za coś płacę to mogę za to czegoś wymagać. Skoro zatem rząd Polski ma za błędy członków szeroko pojętej palestry odpowiadać majątkiem nas wszystkich, to ma też święte lub naturalne prawo by rzetelności ich pracy pilnować, a tych którzy nie potrafią prawa europejskiego i polskiego przestrzegać, godności noszenia togi – jaka by ona nie była – pozbawiać.

Gdyby zatem Trybunał Konstytucyjny wykonywał swoje zadania w minimalnym chociaż zakresie, to państwo polskie nie byłoby zmuszone płacić ogromnych odszkodowań swoim obywatelom.
Trybunał jednak tych zadań nie wykonuje. Nie wykonuje ich też Sąd Najwyższy ani Naczelny Sąd Administracyjny, ani żaden inny sąd w naszym kraju.

Polska XXI wieku nierządem stoi i to jest pierwsza i zasadnicza przyczyna, dla której Platforma Obywatelska przegrała szansę jaka przez osiem lat spoczywała w jej dłoniach.
O tym jak owe rządy w Elblągu wyglądały my elblążanie wiemy najlepiej, ponieważ to właśnie nasze lokalne referendum z 14 kwietnia 2013 pokazało, że zła władza to nie dar losu ale wynik naszego lenistwa, bo to my na złe rządzenie pozwalamy. To właśnie 24 tysiące elblążan wzięło losy naszego miasta we własne ręce i zmieniło władzę samorządową, uznając ją za nieporadną. Czy zatem możemy odmówić sejmowi prawa by odwołał jednych delegatów i wyznaczył innych zanim jeszcze złożyli oni ślubowanie i urząd objęli?

Do niedawna główne partie polskiej sceny politycznej toczyły bój o to, czy Polska jest w ruinie czy też nie jest w ruinie zapominając o tym, że Polska jest ekonomicznie zrujnowana. Zrujnowana jest też społecznie, bowiem spór polityczny o państwo przerywa nici wspólnoty narodowej. Dowodem na ową ruinę jest choćby fakt, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie jest w stanie terminowo realizować orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z roku 2015, a dowodem że nici społeczne są zerwane, jest emigracja polskiej młodzieży poza granice Polski.
W dwa lata po tych wydarzeniach referendum w Elblągu dzięki pracy, wysiłkowi i uporowi wielu ludzi, taką samą decyzję podjęli Polacy oddając odpowiedzialność za Polskę w ręce Prawa i Sprawiedliwości, tak jak elblążanie wybrali na Prezydenta Miasta Elbląga obecnego Posła Ziemi Elbląskiej Pana Jerzego Wilka.

Czy była to decyzja słuszna dla Polski pokaże czas, bo dla Elbląga był to czas wychodzenia z poczucia niemocy i bezradności, które dzięki referendum z 14 kwietnia 2013 r dały nadzieje na siłę obywateli wobec władzy, którą wybrali, a która się interesowi większości sprzeniewierzyła.
Zmiany wprowadzone przez Prawo i Sprawiedliwość w zakresie sądownictwa służyć mają temu, by sędziowie odpowiadali za swoją niekompetencję i za łamanie prawa. Oczywiście rodzi to niebezpieczeństwo, że ci z nich, którzy mają giętki kręgosłup staną się usłużnymi marionetkami w rękach polityków, ale przeciwdziałać temu mogą tylko ci sędziowie, których kark jest sztywny i którzy nie klękają przed blaskiem władzy. Mam nadzieję, że tacy sędziowie się w Polsce pojawią, ale dziś nie widzę ich wielu ani w Trybunale Konstytucyjnym, ani na salach sądowych.

Sądownictwo w naszym kraju wymaga zmian fundamentalnych i to zadanie dla Polski pierwszoplanowe. Postulat zmian w sądownictwie postulowało wiele środowisk i wiele organizacji od Stowarzyszenia Niepokonani 2012 poczynając, a na bardzo popularnym programie telewizyjnym „Państwo w Państwie” kończąc. Postulat ten w roku 2013 został powtórzony w Liście Otwartym jaki pan Premier Donald Tusk dostał i jaki dość wnikliwie przeczytał podczas swej w Elblągu bytności. Niestety, pomimo bardzo uważnej lektury tego listu przez premiera, ja – równie uważnie szukając reakcji na jego treść i przesłanie na przestrzeni lat 2013-2015 -odnaleźć ich nie potrafię.

Podczas lektury Listu Otwartego w sprawie wymiaru sprawiedliwości 2013 r.
Podczas lektury Listu Otwartego w sprawie wymiaru sprawiedliwości 2013 r.

Tekst Listu :
http://www.elblag24.pl/480-sedziowie-ponad-prawem-list-otwarty.html

Mit drugi – Prawo i Sprawiedliwość zawłaszcza media

Przez ponad rok miałem przyjemność uczestniczyć w pracach Obserwatorium Wolności Prasy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i wraz z kilkunastoma innymi blogerami obserwowałem wolność mediów w okresie, gdy władzę sprawowała Platforma Obywatelska.
Media w Polsce, moim zdaniem, nie były i nie są ani wolne ani niezależne.
Zależność mediów to zależność dziennikarzy. Redakcje małe i duże zależą więc od partii politycznych, które wydają ogromne środki ze wspólnej kasy na kampanie wyborcze i to jest największe niebezpieczeństwo dla mediów – uzależnia bowiem przekaz medialny od sponsora reklamowego. Przekonaliśmy się o tym obserwując losy portalu Elbląg 24, który po okresie ryzykownego pokazywania kuluarów rządzenia Platformy Obywatelskiej w Elblągu stał się sceną, na której grał jeden aktor – Edmund Szwed , który jako kandydat na Prezydenta Miasta Elbląga uzyskał w roku 2014 trzeci wynik wyborczy uzyskując poparcie wyższe niż kandydat, do 2010 r władającego Elblągiem, Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
To bardzo poważne niebezpieczeństwo ekonomiczne jest o wiele poważniejsze od zmiany ustawy medialnej, ale nikt o nim nie mówi. Wstydliwie milczą o tym media, politycy i działacze organizujący na naszych ulicach marsze w obronie demokracji.
Zależność to też kwestie osobistych sympatii i kontaktów dziennikarzy z politykami. Przykładem takich związków w Elblągu jest Piotr Derlukiewicz, który po wielu latach pracy w PortElu został urzędnikiem samorządu województwa, a za chwilę obejmie godność radnego. Pan Piotr Derlukiewicz ostatnio sam zajął miejsce wśród ulicznych obrońców demokracji pomimo, że w roku 2010 Listu Otwartego, który pan premier tak uważnie czytał trzy lata później, nie opublikował.

Na ile osobiste poglądy i talenty pana Derlukiewicza wpływały na sukcesy wyborcze Platformy Obywatelskiej wie tylko on sam i być może kilku spin doktorów tej partii.
W Polsce tworzy się mity, które z czasem zastępują rzeczywistość.

Jest prawda życia i jest prawda ekranu” – rzecz w tym, żeby prawda ekranu nie była trzecią z prawd, jakie rozróżniał ksiądz Tadeusz Tischner.

Na spotkanie z Prezydentmem nie zaproszono mieszkanców ani nie wpusczono prasy opozycyjnej.
Na spotkanie z Prezydentmem nie zaproszono mieszkańców ani nie wpuszczono prasy opozycyjnej.

Każda władza deprawuje, rzecz jednak w tym, by każdą władzę kontrolować i by każda z decyzji władz ustawodawczych sądowniczych czy administracyjnych była jasna, klarowna i korzystna dla narodu. Nie dla partii, nie dla klik i asocjacji i nawet nie dla państwa bo interes państwa to nie zawsze interes narodu, o czym przez 25 lat tak zwanej „wolności” mogliśmy się przekonać.

Nie wierzmy też w niezłomność polityków Prawa i Sprawiedliwości tylko dlatego, że ich szyld jest tak szlachetny a twarze prawdomówne. Obnażajmy ich potknięcia i pokazujmy im właściwą drogę gdy zaczną błądzić bo zapewne zbłądzą nie raz.

Nikt za nas nie naprawi tego kraju, tak jak nikt za nas nie naprawi Elbląga. Tylko, że naprawa Elbląga powinna się toczyć na posiedzeniach zespołów konsultacyjnych, na posiedzeniach zespołów Urzędu Miasta i posiedzeniach Komisji Rady Miejskiej oraz na jej sesjach, a nade wszystko powinna się toczyć w naszych umysłach ze szczerą wolą naprawy naszej małej i dużej ojczyzny.
Niekoniecznie jednak powinna się odbywać na ulicach, a w żadnym wypadku nie może odbywać się przez zakrzyczenie tych, którzy stawiają się wobec rzeczy obrońców w opozycji. Jeśli już mamy wyjść na ulicę i korzystać z megafonów i mikrofonów to zadbajmy by głos ten równo był oddany tym, co demokracji jaką mamy chcą bronić i tym, którzy chcą demokracji prawdziwej i bezpośredniej.

Polskiej demokracji trzeba bronić na salach rozpraw gdy władza chce obywateli za jej krytykę karać, a mało gdzie było to tak widoczne jak w Elblągu, gdy Pełnomocnik Grupy Referendalnej „Wolny Elbląg” był skazywany właśnie za to, że zgodnie z zasadami demokracji podawał w trakcie kampanii referendalnej przykłady na to, że władza samorządowa polityków Platformy Obywatelskiej nie działa w interesie wspólnoty naszego miasta, ale w interesie własnym.

Pełnomocnik Grupy Referendalenej
Pełnomocnik Grupy Referendalenej w Sądzie

Polskiej demokracji należało bronić w trakcie Referendum Ogólnokrajowego, ale wtedy żaden z tak obecnie aktywnych jej obrońców o udział w faktycznej zmianie Polski nie apelował.

Autor felitony w trkacie uzasadniania skargi na Radzie Miasta.
Posiedzenie Rady Miejskiej w Elblagu tryb skargowy.

Polacy podobnie jak postacie z „Opowieści Hoffmanna” wierzą w mechaniczne laleczki i podobnie jak Antonina gotowi są śpiewać fałszywe nuty do własnej śmierci. Oby tylko przy tej okazji nie okazało się, że państwo polskie, już zdaniem niektórych fasadowe, nie wystąpiło w roli Giulietty w gondoli.

Autor: Mariusz Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *